piątek, 17 grudnia 2010

Jeż Kurta Cobaina




Zmarły w 1994 roku Kurt Cobain był nie tylko uzależniony od heroiny, ale i od jeży! Te i inne nieznane rewelacje na temat nieżyjącej ikony rocka, podał na swoich łamach grudniowy magazyn Rolling Stone.

Pismo cytuje te informacje za mającą ukazać się na przełomie nowego roku autobiografią basisty Nirvany Krista Novoselica. Muzyk udzielił dużego wywiadu w którym zgodził się na zamieszczenie cytatów z jego książki.

- Nie było dnia, aby Kurt nie zjadł chociaż jednego małego jeżyka. Czasami zajadał po kilkanaście sztuk dziennie - to było straszne! W latach największej popularności Nirvany, Cobain nie jadł nic innego - żywił się tylko jeżami. Mówił nam, że świerze jeżyki są jak kiełki. Kilka razy musieliśmy nawet przerwać koncert bo Kurt twierdzi, że nie da rady zagrać swoich solówek jeżeli nie zje prażonego jeża - to tylko niektóre z cytowanych przez Rolling Stone rewelacji.

Jak dotąd żadna z osób będących blisko Cobaina nie zdradzała dziwnych zwyczajów jakie praktykował muzyk. Jednak zaraz po ukazaniu się w druku rewelacji na swoim blogu, była żona Cobaina Courtney Love potwierdziła te doniesienia. Dodała również, że wspólnie urządzali degustacje małych jeżyków, oskubując je z kolców i prażąc na grillu. Pani Love stierdziła, że swoje przyznanie się do tego, traktuje teraz jako swoiste oczyszczenie i uświęcenie pamięci męża. Przyznała, że były momenty kiedy sięgali dna. - Pewnego dnia kiedy w całej okolicy zabrakło świeżych jeży, a musieliśmy zjeść chociaż po kawałku, Kurt przebrał się za Świętego Mikołaja i obrabował sklep zoologiczny w pobliskim centrum handlowym. Ukradł stamtąd cały zapas gumowych zabawkowych jeży dla psów Zjedliśmy wszystkie - podsumowuje Love.

Wesołych Świąt!

wtorek, 5 października 2010

Skończyła się era dopalaczy?



Dilerzy wreszcie odetchneli z ulgą.

Jak dzisiaj ogłosił Tomasz Misztal z Głównego Inspektoratu Sanitarnego: "Trzeciego października 2010 skończyła się era dopalaczy."

- To cudownie i fanatycznie, że w końcu nasza władza zrobiła coś z tym chorym procederem. Żeby w cywilizowanym kraju, w środku Europy można było legalnie kupić tak niebezpieczne środki" - cieszy się Kapelusz, diler z północnej Pragi.
- Muszę przyznać, że od kiedy dopalacze stały się legalne, straciłem mniej więcej jedną trzecią stałych klientów. A ostatnio, kiedy o dopalaczach stało się na prawdę głośno bo co chwile w telewizji i gazetach ktoś o nich wspominał klienci już kompletnie się ode mnie odwróci. Każdy wolał zaopatrywać się w ziółko czy białe noski w osiedlowym sklepie, a nie u mnie. Zastanawiałem się nawet czy nie napisać CV i gdzieś nie powysyłać, bo ledwo wiązałem koniec z końcem - żali się diler.

Jak wyjaśnił nam sprzedaży nie poprawiało nawet stosowania akcji promocyjnych czy "happy hours". - Nic nie dało obniżenie ceny czy łikendowe wyprzedaże towaru. Nawet promocyjne gramy sprzedawane w trzy-paku nie cieszyły się przewidywanym powodzeniem - wyjaśnia Marian z Mokotowa.

Z naszych informacji wynika, że kryzys nie dotknął jedynie dilerów heroiny i taniego kompotu. Jak mówi Kapeć z Dworca Centralnego: - Heroinowi narciarze wolą jednak znacznie mocniejszą zabawę niż dropsy ze sklepu. Zresztą i tak nie wpuścili by ich do sklepu, bo nie wzbudzają zaufania - wyjaśnia.

Jednak nie tylko sprzedawcy narkotyków są zadowoleni ze sprawnej akcji urzędników. Jedna z największych sieci marketów z owadem w nazwie, odnotowała nagłe ożywienie sprzedaży najtańszych napojów energetyzujących. Jak wyjaśnia rzecznik prasowy spółki od chwili kiedy zdelegalizowano dopalacze, napoje energetyzujące zaczęły kupować również dzieci poniżej dwunastego roku życia. - Wcześniej kupowali je tylko dorośli, bo nastolatki, które traciły energię wolały zaopatrywać się w sklepach z dopalaczami.

I jak się tu nie cieszyć wspólnie, kiedy mądry ruch ożywia gospodarkę?

BabaFilm.pl

wtorek, 17 sierpnia 2010

Sensacyjne odkrycie archeologiczne

Niecodziennego odkrycia dokonali polscy archeolodzy. W pobliżu Prabut na Kujawach odnaleźli unikatową figurkę z brązu, której wiek określa się na 7200 lat.

Figurka jest wspaniale zachowana dzięki temu, że znajdowała się w zupełnie niezniszczonej glinianej misie ustawionej na niewielkim stoliczku. Odkrycia dokonano podczas badań archeologicznych prowadzonych w tradycyjnej chałupie kujawskiej, która wyłoniła się spod ziemi podczas niedawnych, bardzo obfitych deszczów.

"Figurę znaleźliśmy w pomieszczeniu, które najprawdopodobniej służyło naszym przodkom za toaletę i łazienkę. Świadczą o tym świetnie zachowane kawałki papirusu i cienkich jagnięcin błon służące kobietom do wycierania się po codziennej toalecie.

Figurka którą odnaleźliśmy wykonana jest w całości z brązu. Nie jest to jednak stop znanego metalu, a bardzo rzadko spotykana w archeologi substancja organiczna, najprawdopodobniej ludzka. Co ważne nieregularna pęcherzykowata struktura wykonania sprawia, że figurka jest bardzo krucha i delikatna.

Dokładny skład potwierdzą najbliższe badania laboratoryjne, ale już teraz mogę powiedzieć,że przez cały okres mojej archeologicznej kariery nie spotkałem się z materiałem z którego wykonana jest to cenne znalezisko. Chciałbym, aby po zakończeniu prac figurę wystawić w miejscu dostępnym dla szerokiej rzeszy zwiedzających. Proponuję Krakowskie Przedmieście." - tak całą sprawę skomentował rzecznik Polskiego Towarzystwa Archeologicznego.

środa, 4 sierpnia 2010

Krzyżacy

Wczorajsza zawierucha pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie okazała się sukcesem nie tylko dla obrońców Krzyża.

Nie wiemy niestety jak skończyłby się montaż krzyża wiezionego przez górali aż z Podhala ponieważ symbol nie dotarł na czas. Jasne jest natomiast, że we wczorajszej akcji najbardziej wygrany okazał się 46-letni przedsiębiorca spod Gliwic. Pan Marian na skrzyżowaniu obok pałacu, ustawił niewielki stragan z którego sprzedawał protestującym różnej wielkości gumowe krzyże.

- Na pomysł wpadłem zupełnym przypadkiem, podczas glazurowania, a konkretniej okładania krzyżyków miedzy kafelkami. Prezes Kaczyński wypowiadał się w telewizji co myśli na temat usunięcia Krzyża sprzed Pałac i już wtedy wiedziałem, znając Polaków, że będzie duży dym. Krzyże sprowadziłem w kilku partiach kontenerami prosto z Chin i przechowywałem w garażu u szwagra gdzie czekały na swój dzień. W międzyczasie malowaliśmy i ozdabialiśmy krzyże rożnymi zdjęciami i napisami. Ogólnie krzyże są w dwunastu podstawowych rozmiarach i odcieniach, ale na życzenie klienta mogę sprowadzić coś innego. Najlepiej oczywiście sprzedawał się ten największy w barwach biało-czerwonych. Kupowali go głównie cudzoziemcy którzy robili sobie przy nim zdjęcia na tle walczącego tłumu. Nie chcę mówić dokładnie ile wczoraj zarobiłem, ale powiem, że ten rok rozrachunkowy już teraz zamknął się dla mnie ogromnym zyskiem, a mamy przecież początek sierpnia - chwali się biznesmen.

Kolejnym ciekawym przedsięwzięciem było stoisko na którym Grupa Piwowarów serwowała protestującym zimnego Lecha dla orzeźwienia. - Nie było to przedsięwzięcie dochodowe pod względem wymiernych korzyści finansowych, bo na celu mieliśmy jedynie uzyskanie długofalowych korzyści wizerunkowych. Tysiące protestujących, z których każdy był emocjonalnie bardzo zaangażowany po którejś ze stron, podświadomie powiąże nasze piwo z chwilą orzeźwienia podczas dużego stresu. Marka zapadnie w pamięci na bardzo długo i o to nam chodzi - wyjaśnia p.o. prezesa firmy.

Niestety niewypałem okazała się obnośna sprzedaż specjalnych lin i łańcuchów służących do przywiązywania się do spornego krzyża. Z tego co udało nam się dowiedzieć na towary było zbyt mało chętnych, bo większość z protestujących przyniosła swoje sznury, kajdany i dyby.

Równe nikłym zainteresowaniem okazał się happening Grupy Muzułmańskiej, która za darmo rozdawała niewielkie półksiężyce służące do szybkiego montażu obok harcerskiego Krzyża. - Okazało się, że Polacy to jednak nie muzułmanie, wracamy do siebie - krótko kwituje całą sprawę Muhammad Pehametr Elhamet, szef organizacji muzułmanów.

O zdanie na temat wczorajszej akcji zapytaliśmy również panią Elę, która przywiązała się do stojącego na Krakowskim Przedmieściu krzyża.
- Dopiero z tej perspektywy ukrzyżowanej widzę jakie to wszystko jest głupie. Ja też jestem głupia, idę do domu - odpowiedziała smutno.

niedziela, 26 kwietnia 2009

Szaleni trójmiejscy szalikowcy


Jak wiemy wczorajsze derby trójmiasta zakończyły się wygraną gdańskiej Lechii. Derby zawsze wiążą się z postawieniem policji w najwyższym stopniu gotowości. Wczoraj jednak interwencja nie była potrzebna, bo kibice obu drużyn szybko rozeszli się do domów.

Mówi Piotr L. vel Wyrywacz - nieformalny przywódca gdyńskiej nabojki. - Cudownie jest gdy się wygrywa, ale prawdziwego kibica poznajemy po tym jak przegrywa. Dlatego razem kibicami gdyńskiej Arki zdecydowaliśmy się, w ramach pokojowej formy protestu, że dziś nie będziemy się napie..lać. Mniej ekstremalną, ale na pewno nie bezwonną jest nasza reakcja "ekskrementalna". Dwustu naszych wraz ze swoimi psami przejdzie w niedziele ulicami gdańskiej starówki. W samo południe wszystkie psy, głównie ras ostrych, wysr..ją się w okolicach Neptuna - wyjaśnia.

W całą akcje zaangażowanych jest wiele mieszkańców Gdyni. Pani Halina z Rumi należy do 22 kordonu ochroniarskiego. Jej formacja tworzyć będzie strefę buforową pomiędzy gdyńską nabojką a gdańszczanami. - Bardzo się cieszę, że mogę wsiąść udział w tym ważnym wydarzeniu. Całe lata wiernie kibicowałam Arce i moje zaangażowanie wreszcie zostało dostrzeżone. Mam już dość informacji o bijatykach i wandalizmie pseudokibiców. Uważam, że nasz performance jest dużo bardziej nośny, a jego uczestnicy świetnie solidaryzują się z klubem - wyjaśnia wiekowa kibicka.

Czy polscy kibice doszli wreszcie do punktu w którym kibicowanie i wiara w swój zespól nie musi łączyć się z bezmyślnym chuligaństwem i agresją? Zobaczymy po dwunastej.

Bartek USA
BabaFilm.pl

środa, 15 kwietnia 2009

Afera jajczana


Z raportu przedstawionego dzisiaj przez koncerny Tesco, Real i Biedronka wynika, że podczas tegorocznych przygotowań do świąt wielkanocnych z półek sklepów skradziono ponad 2 miliony jajek.

W przedświątecznym tygodniu jaja i ich bezpośrednie pochodne były najczęściej kradzionymi artykułami. W kwartalnej klasyfikacji jaja kurze wysunęły się na pierwsze miejsce, wyprzedzając niepokonane do tej pory: tanie piwo i zapalniczki.


Kradzież to niestety nie jedyny sposób na pozyskanie jaj. Jak podała KG Policji w pierwszym kwartale br. wielokrotnie widziano uzbrojone bojówki włamujące się do kurników i przydomowych grzęd. Często napadano również na transporty dowożące jaja z ferm. Do tej pory nie odnaleziono żadnego z porwanych jaj.

Przypuszcza się, ze proces produkcji i obrotu jaj został zagarnięty przez rosyjską mafię.
- W ubiegłym tygodniu zamknięto dwanaście nielegalnie działających kurzych ferm - podał rzecznik KGP. - Obozy kurzej pracy działały nieprzerwanie od wielu miesięcy. Nie jesteśmy w stanie oszacować jak duża cześć nielegalnej obozowej produkcji została wprowadzana do obrotu. Pewne jest, ze za kratami w nieludzkich warunkach przetrzymywano tysiące niosek z Chin i Tajwanu. Kury były wielokrotnie gwałcone i zmuszane do donoszenia niechcianych ciąż. Rodzenie jaj odbywało się w warunkach urągających kurzej godności. Po porodzie jaja były siłą odbierane matkom i pakowane do dziesięciomiejscowych kartoników - wyjaśnia rzecznik.

Jak dotąd nie jest znana skala procederu. Podejrzewane jest jednak, że proces trwa od wielu lat, a w jego działanie zamieszane są miliony osób. Sprawa ma charakter rozwojowy

Bartek USA
BabaFilm.pl

sobota, 11 kwietnia 2009

Masakra na myjni bezdotykowej

Przygotowania do Świat na finiszu. Kiedy panie w domu dokończają ostatnie potrawy, dzieci świecą jajka, mężczyźni zajmują się dbaniem o czystość.

W późnych godzinach popołudniowych na usytuowanej w centrum Gdańska myjni bezdotykowej doszło do poważnej bijatyki. Osiemnastu mężczyzn w wieku od 17 do 42 lat starło się ze sobą w walce o wolny boks.

- To jakiś horror. Kiedy była moja kolejka, facet który dopiero podjechał wyszedł z samochodu i kijem bejsbolowym roztrzaskał mi przednie reflektory. Następnie wjechał do boksu i zaczął myć auto. Młody mężczyzna, który stał w kolejce tuż za mną nie dopuścił jednak do zakończenia sprzątania.. Wyciągał go z samochodu i zaczął okładać lewarkiem. Do bijatyki podłączyło się jeszcze dwóch innych kierowców, ale kiedy zobaczyli, że jakiś van wjeżdża do czwartego boksu bez kolejki, wszyscy razem rzuciliśmy się na niego - relacjonuje jeden z zatrzymanych.

Wstępna wycena strat wyniosła kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wszyscy uczestnicy zamieszek spędzą Wielką Sobotę w areszcie.


A czy Ty masz już czyste auto?

Bartek USA
BabaFilm.pl

piątek, 27 marca 2009

Polski barak bananowy


Jak wiadomo, wczoraj amerykański prezydent po raz pierwszy kontaktował się z amerykanami za pomocą internetu. W tysięcy maili jakie otrzymał znalazły się również pytania od Polaków.

Pytaliśmy głównie o sprawy gospodarcze, wizy czy budowę tarczy antyrakietowej. Amerykański przywódca nie odpowiedział niestety na żadne z pytań. Sądząc jednak po niektórych pytaniach jakie zadawali niektórzy, polska na pewno stała się Obamie bliższa.

Pojawiły się pytania gastronomiczne:
Panie Obama, ile bananów jest pan w stanie zjeść na brunch? Czy bawią pana slapstickowe żarty ze skórkami od banana?

Pytania dotyczące flory:
Czy nadal mieszka Pan na drzewie? Czy poruszanie się po pałacu prezydenckim za pomocą lian jest wygodne?

Pojawiły się i takie:
Czy umie pan mówić? Jak tam z wynalezieniem ognia? Kiedy wreszcie zobaczymy pana w krótkiej sukience z liści?

No i co?

Bartek USA
BabaFilm.pl

poniedziałek, 16 marca 2009

Jezus wampirem?!


Najbardziej pożądany aktor młodego pokolenia Robert Pattinson, już niedługo zostanie również najbardziej rozpoznawalnym człowiekiem na Ziemi. Pattinson grający w filmie Zmierzch postać wampira, wcieli się w Jezusa.

Studio filmowe MGM zapowiedziało, że aktor jest głównym kandydatem doi roli Jezusa w nowym filmie wytwórni. Co ciekawe i bardzo kontrowersyjne, produkcja nie będzie zwykłą ekranizacja życia Jezusa. MGM zapowiada zupełnie nowe podejście do tematu. - W obecnych trudnych czasach, gdzie słowo na: „k” słychać na każdym kroku, społeczeństwo potrzebuje nowego superbohatera. Kogoś kto przezwycięża wszystkie trudności i niepowodzenia. Potrafi wyjść z każdej opresji pokonując przy okazji wszystkich wrogów. Superman, Batman czy Spiderman to nie są bohaterowie na czas kryzysu. Teraz potrzebujemy kogoś kto istniał naprawdę. Stąd nasz pomysł na przedstawienie nowych przygód Jezusa – wyjaśnia rzecznik prasowy MGM.

Akcja filmu toczyć się będzie na przełomie XXI i XXII wieku, głównie na Ziemi i planecie Jorgh – bazie Jezusa. Jak zapowiadają producenci, ogromna atrakcją filmu będzie zupełnie nowe podejście do sposobu podróży kosmicznych. Niestety dla podsycenia ciekawości widzów pozostaje tylko ta informacja.
- Jezus powraca na ziemię po setkach lat spoczynku. Wraca aby ocalić ziemian przed złymi wojownikami Erzacka. Tytuł fimu to: „Jezus: Reaktywacja – wyjawia rzecznik.

Głównymi scenarzystami projektu zostali Paulo Coelho i Mel Gibson. Zapowiadają się więc nielada atrakcje. MGM aby zmniejszyć koszty produkcji, równocześnie z pierwszą częścią zamierza kręcić dwa kolejne filmy. Saga o nowym Jezusie stworzy więc swoistą trylogię. Oprócz części pierwszej powstanie „Jezus na krańcu Świata” i „Jezus vs Predator”. Być może również produkcja dla młodzieży: „Jezus na wakacjach”.

Data premiery pierwszego filmu wyznaczona jest na wiosnę 2010.

Bartek USA
BabaFilm.pl

środa, 11 marca 2009

Afera piłkarska c.d.


Po raz kolejny wbito potężny klin pomiędzy wyborców PiS i PO. Tym razem nie skończy się jednak tylko na utarczkach słownych. Konflikt dotyczy…piłki nożnej.

Jak podał Michał Bielan: Jarosław Kaczyński od kilku tygodni bierze udział w codziennych treningach piłkarskich. Forma premiera stale rośnie. Jestem pewien, że będzie doskonała na długo przed tegorocznymi Eurowyborami. – wyjaśnia.
Według specjalistów, nagłe zainteresowanie Kaczyńskiego sportem to genialna zagrywka wizerunkowa. - Na podstawie wnikliwych badań PiS doszedł do wniosku, że Kaczyński jest w stanie w prosty sposób odebrać Tuskowi wyborców. Najłatwiejszy z nich to trening piłki nożnej – wyjaśnia anonimowo jeden ze skonfliktowanych z partią byłych członków.
Czy sportowy styl Kaczyńskiego szybciej ociepli jego wizerunek niż rozpięta koszula i konto w banku?

Jak udało mi się nieoficjalnie dowiedzieć, treningi w których bierze udział Kaczyński prowadzone są z kilkoma profesjonalnymi drużynami. Głównie z kadrą Legii i Wisły. Jednak w weekendy prezes lata do Holandii na murawę holenderskiego Feyenordu.

Właśnie w Rotterdamie dowiedziałem się, że z powodu natężenia treningów premier już kilkakrotnie zemdlał pod prysznicem. - Jarek jest niesamowity! Ma ogromny zapał do tej gry. Pierwszy wchodzi na murawę i ostatni z niej schodzi. Stale jest w ruchu i próbuje strzelać z każdej pozycji. Z reguły niecelnie, ale się nie poddaje – tak relacjonuje treningi Kaczyńskiego jeden z zawodników Feyenordu.

Mordercze treningi nie powinny jednak dziwić. Z informacji które podał Bielan wynika, że w czerwcowy wieczór - na dzień przed Eurowyborami - przygotowywany jest wielki pojedynek piłkarski pomiędzy Kaczyńskim i Tuskiem. Premierzy porównają swoje siły grając w tzw. „warszawiane”*. Spotkanie transmitowane będzie na żywo w TVP i TVN. Specjaliści porównuję jego rangę do pamiętnego meczu na Wembley w 1973.
- To będzie piękne widowisko i ostateczne namaszczenie jednego z kandydatów – wyjaśnia rzecznik prasowy TVN.

Niestety. Wśród szeregowych posłów PO narasta konsternacja. Większość z nich nie zostawia suchej nitki na szefie PiS. Główne zarzuty to dziecinne naśladownictwo i brak polotu. Dużo dalej idzie znany z ostrych wypowiedzi Stefan Niesiołowski. - To potwierdzenie jego zacofania i głupoty. Jedyne do czego ten człowiek się nadaje to serwowanie kiełbasek w przerwie meczu – wyjaśnia.

Bartek USA
BabaFilm.pl

* prosta gra na jedną bramkę.